środa, 21 października 2015

Rozdział 24 (06.08.2015r.)

NARRATOR

n.V.

Po godzinie Victoria wyszła z łazięki czysta,pachnąca i ubrana.Brakowało tylko fryzury i make-up'u.Podeszła do wielkiego lustra w swoim pokoju.
Uczesała swoje długie włosy sięgające do pasa i rozdzieliła na dwie strony.Prawa była dość  grupsza od lewej.Wyprostowała je i spźikała płynem ,ktury
miał ten efekt dłużej utrzymać.Puźniej zrobiła ciemny makijarz.Paznokcie pomalowała na czarno.Gdy wyschły jeszcze raz przeczesała włosy i spźikała
się ulubionymi perfumami.Wychodząc wzieła torebkę.Poszła do pokoju ,ale ta jeszcze robiła makijarz co bardzo zdziwiło brunetkę.
-Poczekam w salonie.-Powiedziała i tam ruszyła tam.Na stoliku zostawiła karteczkę.

                                            "Nie martw się.
                                             Caroline jest w dobrych rękach.
                                             Jesteśmy na imprezie.
                                             Dobrze wiesz gdzie.
                                            Daj mi przerzyć do końca imprezy.
                                           
                                                                                       xoxo Victoria <3"

Ze schodów zeszła blondynka.Trzeba przyznać wyglądała ślicznie, ale nie tak ładnie jak brunetka.
-Gotowa?-Spytała Vick.
-No jasne.Ruszajmy.-Pobiegły do samochodu i ruszyły do ulubionego klubu Victorii.Po 20 minutach trafili do budynku z szyltem "Secret".Po wejściu do
razu ruszyli się napić.Pierwszy poszedł burbon.Ulubiony napuj Klausa.Następny był rum co zaś było ulubionym ankocholem Victori.A zaczeło się od
"Piratów z Karaibów" (<3).Szybko ruszyły na parkiet.Na początku tańczyłay tylko z sobą,lecz puźniej blondynka poderwała jakiegoś koleśa.Tak samo
zrobila toważyszka.Wiedziała ,że to z pewnością jej ostatni godziny.Zapowiadał się piękny wieczur.Pełen tańcu,muzyki,ankoholu i krwi.

Rozdział 25:Shut up and dance/Zamknij się i tańcz. (06.08.2015r.)

NARRATOR

n.V.
Od 4 godzin dziewczyny siedzą w klubie "Secret".Victoria wiedziała ,że Klaus już się obudził i jest w drodze i się nie myliła.Pierwotna hybryda właśnie
weszła do baru.Dziewczyna własnie oprużniła szklanke z rumem i ruszyła na scene.Właściciel baru pozwolił jej dziśaj zaśpiewać.Poznał ją gdy
przyjechała do stolicy.Weszła na scene i i zaczeła śpiewać tą piosenę Whalk the moon-Shut up and dance.Gdy Caroline podeszła do Klausa brunetka
specjalnie zamiast  " (w tłumaczeniu)...zamknij się i zatańcz ze mną..." zaśpiewała "...zamknij się i zatańcz z nią...".Usłyszała słowa dziewczyny:
-Zamknij się i tańcz!-Lecz jej szczęście nie trwało wiecznie.Piosenka się skończyła.Co ją zdziwiło pierwotny nie oderwał się od blondynki.
~"Oooo Sweet"~ przeszło jej przez głowe.Zaczeła tańczyć z właścicielem lokalu.Oboje wiedzieli ,że za kilka godzin już się nie zobaczą.Łaczyła ich
nietypowa przyjaźń.
~ "Wszystko co z nią związane jest nietypowe.Nietypowa miłość,przyjaźń,pocałunek,przytulenie.Wszystko."~
-Choć ze mną zaśpiewać.-Zaproponował Martin,bo tak miał na imię.
-Ok,ale ja wybieram piosenkę.-Weszli na scene.
-Co śpiewamy?
-Nelly-Just a dream.-Ździwił się ,ale spokojnie zaśpiewał.

n.C.
Według blondynki Victoria i Martin śpiewali świetnie razem.Tak jakby byli razem, i było to coś poważniego.Jednak dobrze piedziała ,że tak nie było.
Widziała łzy w oczach brunetki gdy to śpiewała.To co ździwiło ją bardziej to to nie to ,że jak śpiewali trzymali się za ręce.Gdy już myślała ,że się
pocałują usłyszała oklaski.
-Kochani! Ostatnią piosenkę ,kturą chciałabym zaściewać to "Teenage dream"-Katy Perry.Chciałam ją zaśpiewać z moją nową z znajomą ,ale nie wiem
czy się odważy.Jak myślicie?-Usłyszała oklaski.-Ok.-Podeszła do niej.-Caroline.Zaśpieważ ze mną?Prooosze.-Niebieskooka toważyszka pierwotnego
sama nie wie czemu otpowiedziała twierdząco.Weszła z nią na scene i zaczeły po prostu śpiewać.Najpierw zamkneła oczy , ale gdy Vistoria złapała ją za
ręke otworzyła je.Śpiewały głośno i wyraźnie.Blondynka czuła się dziwnie śpiewając tą piosenkę.Jak by traciła brunetkę.Mimo,że jest tu dopiero kilka
dni bardzo zżyła się z dziewczyną.Jakby ta samym byciem obok dawała jeakieś uczucie ,kturego blondynka nie znała.Czuła się wolna,smutna,
szczęśliwa i kochana.Tak Kochana.Jakby przebywanie z nią dawało miłość.Gdy piosenka się skończyła dziewczyny się przytuliły.
-Moi drodzy! Za spadam!Może mnie jeszcze mnie zobaczycie! Może nie!Zawsze wierzyłam ,że nikt nie zna miejsca ,ani czasu ,ale czuje niepokuj.
Jak bym miała niedługo umżeć.Może w śnie.Chce ,abyście wiedzieli,że...-Podrapała się po głowie jak by zapomniała.-...,żee..mmyy..Dobra niepamiętam!
Ale zapamiętajcie,Nic nie jest takie jakim się wydaje,Wszędzie mogą być ukryte ska...Już pamiętam!Chce abyście wiedzieli ,że!Że macie wieczność!
Tańczcie!Bawcie się!I pijcie!A  do wcześniejszego.Wszędzie są ukrute skarby! "Piraci z Karaibów" są boscy.W szczegulności.Kapitan!Jack Sparow!
Kochał rum i Czarną Perłe!Aaaa..........Yyyyyyy.....Mmm.Zapamiętajcie w szczegulności to ,że zanim umarłam to pawiedziałam i ,że .
Miałam nadzieje na najlepsze ,lecz brałam pod uwagę najdorszę!Tak! To to! Bla bla bla Dora jest spoko ,ale Diego lepszy.-Schodiła ze sceny, ale
potchneła się o schodek.-Kurwa!-Zeszła do końca-UDAŁO SIĘ! UDAŁO! UDAŁO SIĘ ! YES WE DIDE'T!-Poszła do pierwotnego i blondynki.-Zaraz
możemy iść ,ale muszę się napić.

n.V.
Podeszła do baru najpierw wypila tequile,puźniej wysky,burbon ,a na końcu rum.-Dobra możemy jechać.-Wyszła z baru a za nią pierwotny i jego
ukochana.Gdy dojechali do domu Kalus zaczoł krzyczeć.Jak to mogła zabrać Caroline bez jego wiedzy i takie tak.Na koniec wzioł broń ,ktura miała
ją zabić.-Ostatnie słowo?-Spytał.
-Mam kilka słów.-Zrobiłą przerwe i spojrzała na blądynkę.-Dzięki Caroline!-Krzykneła niby z wdzięcznością, ale dało się wyczuć sarkazm.-Zawsze tak
jest.-Spojrzała na pierwotnego.-Ty.Jesteś glupi.Smasz się w piekle.I proźba.Jak będziesz mnie zabijał spujrz mi w oczy.Ok?
-Zgoda.-Miał wykonać rucha,ale to ona to zrobiła.Sama nabila się na przedmiot patrząć mu w oczy.

n.N.M.
Zobaczył w jej oczach zawziętość,radość,smutek,wolność,złość,żal.Przawie umknoł mu błusk w jej oku.Dopiero po chwili się zoriętował,że Damon
miał coś takiego.Puźniej ten wredny uśmiech.Jej oczy się zamkneły ,a ona umarła.Odwrucił się by zobaczyć swoją ukochaną, ale jej tam nie było.Po
chwili znalazł się w willi w Las Vegas.Nie wiedział co się stało.Dlaczego jest tu ,a nie w Australii.I gdzie jest Caroline.

-

Rozdział 23: Jak mnie zabije to trudno. (06.08.2015r.)


NARRATOR

n.V.

Wczoraj dziewczyny zaszalały na zakupach.Caroline musi przyznać ,że tu sklepy są super.Kupiły tony ciuchów ,kture musiał nosić Klaus i kilku gości.
Pierwotny był wykończony po tym szalećstwie.Za to dziewczyny bawiły się wspaniale.Gdy mężczyzna poszedł do pokoju Victoria pociągnekła Caroline
na samą góre domu.Przed dźwiami kazała zamknąć jej oczy co zrobiła.Jak je otwożyła zobaczyła przepiękny pokuj  z przeszklonym sufitem i ścianą
gdzie powinno być okno.Pokuj był pomalowany na brązowo.Na prawo od dźwi była wielka skurzana kanapa,przed nią leżał dywan puszusty na ,kturym
stał dość długi stolik do kawy z ciemnego drewna.Jak usiadło się na kanapie miało się wspaniały widok na telewizor plazmowy upieszczony jakby na
pułce dla książek,kturych zresztą też nie brakowało.Przy przeszklonej ścianie była szafka na ,kturej leżało akwarjum z rybkami.Jednak najbardziej
zaskoczył ją fortepian stojący przy przeciwnej ścianie od okna.Na niej było o wiele większe ,akwarium niż te dla rybek.W środku były 2 żułwie.Obok
wielkiego akwarium leżał świecznik.Ogulnie było dużo świecze.Nagle blondynka poczuła jak coś w nią udeża.Spojżała na podłoge na ,kturej leżała
mała brązowaq poduszka.
-Ej!-Krzykneła i odrzuciła poduszkę do brunetki stojącej obok telewizora,szukając jakiejś książki..
-Sory,ale jakoś musiałam zwruciś twoją uwagę inaczej musiałaby bym iść po Klausa, a on musi wyspać się przed imprezom.Chciałam ci tylko pokazać
ten pokuj i pomuc w wyboże ciuchów.
-Idziemy na impreze?!Super!
-Cicho.-Uciszyła ją Victoria.-Idziemy,ale bez Klausa.-Uśmiechneła się.-Taki żarcik.
-Toż on cię zabije.
-Lubisz mnie prawda?
-Prawda.Mimo tego ,ktutkiego czasu jaki cię znam polubiłam cię.
-Jak coś to stań w mojej obronie.Jak mnie zabije to trudno.Choćmy.-W pokoju blondynki wybrała jej ubrania czyli czerwoną sukienkę i  czarne szpilki.
Do tego dodadki.Gdy Caroline się szykowała Victoria poszła do pokoju zrobić to samo.Urała czarną sukięke w stylu księżniczki i czarne buty na
grubych 10/15 cm. obcasach.

Rozdział 22 (04.08.3015r.)


NARRATOR

n.C
Caroline wyszła z łazieńki ruszyła do swojego tymczasowego pokoju ubrana w swoja pidżame czyli niebieskie szorty i białą koszulkę.(czyt.chy.rozd.20?)
Będąc w zielonym (<<< jej ulubiony kolor) pokoju odłożyła ubrania na fotel i położyła się do łużka.Lecz zanim się przykryła śliczną białą kołderką do
pokoju ,ktoś zapukał.Blondynka odpowiedziała aby osoba weszła.Przed jej łużkiem ustał Klaus.
-Ładny pokuj.-Powiedział z uśmiechem.
-Co nie.Śliczny.Taki zielony.Wogule tu ładnie.
-Zgodze się z tobą ,a teraz idź spać bo jutro Vicktoria cię wykończy.
-Dobranoc Klaus.-Powiedziała gdy wychodził.
-Dobranoc Caroline.-Usłyszała zanim zapadła w sen.Spała spokojnie.

n.N.M.
Klaus po tym jak wyszedła z pokoju ślicznej wampirzycy poszedł jeszcze do pokoju niebieskookiej brunetki.Zapukał,a gdy usłyszał "prosze" wszedł do
środka.Dziewczyna siedziała na wielkim niebieskim łużku jedząc jogurt i pijąc kakałko (<3) .
-Co robisz?-Spytał rzucając się na miekkie jak chmurka łużko.-Fajny pokuj.
-Dzięki.Sama projektowałam.Oglądam "Winx Club 5:Żarłacz".Super film.Zawsze najbardziej lubiałam Layle.
-Oglondasz Winx?Serio?To bajka dla dzieci?
-Poprawka.Fajna bajka dla dzieci.Oglądasz ze mną?
-Nie co ty ? To bajka dla dzieci ,a ja mam ponat 1000 lat.
-I co?Teraz szpanujesz wiekiem?Hmm?
-Ja nie szpanuje.Jestem na to za stary.
-No co ty?Nie wyglądasz?Po co przyszłeś?
-Czemu mieszkasz w Australii?
-A więc wywiad?Mieszkam tu ,bo jak miałam 12 lat chciałam mieszkać w 3 miejscach.W USA ,w Irlandii i w Australii.Skoro mam wieczność pierwszą
wybrazłam Australiie ,ale mam dom w Nevadzie,Nebrazce.Karolinie Północnej i Wiskonsin i w Dablinie.-Po kilku pytaniach Klaus poszedł spać ,a
Victoria obejrzała jeszcze jeden odcinek Winx Club..

n.C
Obudziła się dopiero następnego dnia o 8 przez pukanie do dźwi.No i znowu on.
-Czemu mi to robisz?-Spytała wampirzyca odwracając się na brzuch.Klaus się zaśmiał.
-Bo pomyślałem ,że chcesz coś zjeść i dlatego ,że za 3 godziny idziemy na zakupy ,a pewnie potrzebujesz dużo czasu.Dziewczyny wiesz.

Rozdział 21 (02.08.2015r.)

NARRATOR

n.C
Blond wampirzyca usiadła na kanapie w salonie czekając , aż pierwotny zejdzie na duł.On nagle pojawił się przed nią.W jednym momęcie oboje
usłyszeli to samo czyli głos Victori.Powiedziała ,że mamy ostać koło siebie i złąpać się za ręce.Tak też zrobili.Ustali koło siebie i złapali się za ręce,
a w drugiej trzymali walizki.Caroline zamkneła oczy ,a gdy je otwożyła stała w salonie , a przed nią stała dość wysoka dziewczyna ok.170 cm. , jasna
cera,śliczne brązowe włosy i niebieskie oczy.
-Miło was widzieć.-Odezwała się.-Chodcie.Pokarze wam pokoje.-Poszli za nią po schodach.-Bardzo wam dziękuje ,że mnie odwiedziliście.Nawet nie
wiecie jak może być tu nudno.-Zatrzymała się przed parą dźwi które stały na przeciwko siebie.-Pokuj Klaus.-Wskazała na prawo.-Pokuj Caroline.-Na
lewo.-A łazięka za mną.Rozgośćcie się,rozpakijcie i zapraszam na obiad.-Weszli do pokojów.A Victoria przykleiła na ich dźwiach karteczki i ruszyła do
kuchni podgrzać obiad.Po 20 minutach Klaus i Caroline zeszli na duł.Gdy zaczeli jeść zatracili się w rozmowie.Puźniej zeszło na historie Victorii.
Wampirzyca dowiedziała się ,że dziewczyna pierwszego poznała Elijah'e ,ktury ją wszystkiego nauczył.Puźniej zaprzyjaźniła się z Kolem i Rebecką,
a na samym końcu z Klausem co było najtrudniejsze.Lecz ona nie jest zwykłą wampirzycą.Jest w połowie czarownicą i w połowie wampirzycą ,ponieważ
Zanim została wampirzycą była czarownicą.Właśnie dlatego mogła nas tu sprowadzić.Na świecie jest tylko kilka takich osób i kilka osób
wilkołako-czarownic.Po obiedzie Victoria zabrała ich na plaże i po poblizkich atrakcjach.Jednak blondynce najbardziej spodobało się na plaży dlatego
siedzieli tam ,aż do 20.30.Puźniej poszli do domu.Tam wypili po 2 woreczki krwi i poszli się przygotować spać.Klaus puścił Caroline pierwszą do
łaźeńki ,bo wiedział ,że Victoria ma jeszcze kilka łazienek.Uważała ,że są "magiczne" , bo zawsze tam wpadała na pomysły.Dobre pomysłay?
Złe pomysły?Nie ważne.

poniedziałek, 19 października 2015

Rozdział 20 (02.08.2015r.)

NARRATOR

n.C.
c.d.s.(<<< ciąg dalszy snu)
-Caroline?-Zapytał Klaus.
-Gdzie mieszkasz?-Zwruciła się do Victorii.
-Sidney w Australii.Jak się zgodzicie to tylko się spakujcie ,a ja przeniose was do mojego domu.
-No ok.możemy jechać.-Zgodziła się.
-Super! Za 2 godziny macie być w jednym miejscu to przeleportuje was do mnie.No to pa.Idę robić ciasto.-Znikneła ,a oni się obudzili.
-Jadę do domu się spakować ,a puźniej przyjadę.-Powiedziała jak podniosła się z łużka.
-Dobru pomysł.Do zobaczenia.-Pożegnał się z nią całując ją w policzek.Caroline w wampirzymtępie znalazła się w smochodzie.Odpaliła silnik i ruszyła
w drogę.Droga mineła jej szybko.Przez drogę myślała czemu się zgodziła i co spakować.Gdy dotarła do domu zostawiła samochud na zewnątrz nie
wprowadzając go do garażu bo po co.Pobiegła migusiem do swojego pokoju i wzieła walizkę.Nie wiedziała na ile jadą więc napisała do Klausa.On
odpisał żeby spakowała się na 3 dni ,ale możliwe że zostaniemy dłużej.Ma się nie martwić bo pewnie będą chodzić  po sklepach i znajdą jakieś ciuchy.
Blond wampirzyca wzieła średniej wielkości walizkę i spakowała do niej,3 sukienki,2 bokserki,1 cięką luźną bluzkę pidżame >>> czyli niebieskie szorty
 i białą koszulkę<<< 2 pary szortów( nie licząc tych od pidżamy).Buty,różowe krutkie trambki  ,czarne szpilki izielone japonki.Dwa stroje kompielowe
i bieliznę.O dziwo ,że to wszystko się tam zmieściło.A do torebki włożyła kosmetyczkę w ,kturej była pasta i szczoteczka do zębów,dezodorant,miętowy
płyn do pompieli,miętowy balsam,krem do opalania ,szczotkę,gumki i szampon do włosów i kosmetyki czyli podkład,puder,tusz do rzęs,kredka do
oczu,rozświetlacz,balsam i błyszczyk do ust.Do torby włożyłam też słuchawki,ładowarkę do telefonu i oczywiście telefon.Lecz zanim go tam włożyła
napisała do Klausa i Johna.

                      Do :John
                      John!
                       Jadę do Australii , na gura 2 tygodnie.Chyba.Plisss podlewaj mi kwiatki.
                      Dzięki.Pa =)

                    Do:Klaus
                     Już gotowa zaraz jadę.

Zanim wyszła z domu wzieła woreczek z krwią.Dom szczelnie zamkneła i ruszyła do samochodu.Walizkę schowała w bagarzniku i ruszyła do domu
pierwotnych pijąc krew.Droga zajeła jej ok.20 minut.

Rozdział 19 (01.08.2015r.)

03:13 2015-08-01
                                                                                                           
NARRATOR

n.C.
Caroline postanowiła jeszcze wypić torebkę krwi zanim pojedzie odwiedzić Klausa,Kola i Rebecke.Po chwili pusty woreczek po krwi wpadł do kosza na
śmieci i wyszła z domu zamykając za sobą dźwi na klucz.Weszła do swojego srebrnego samochodu w kturym pachnie wanilią.Odpaliła silniki i ruszyła
w drogę do tymczasowego domu pierwotnych.Droga zajeła jej 20 minut.Szybko zadzwoniła do dźwi a przed nią szybko staneła pierwotna hybryda.
Przywitali się i ruszyli do salonu gdzie  byli Kol i Rebecka.Caroline prawie ,że żucila się na Kola.Po przywitaniu się ze znajomymi pierwotna oznajmiła ,
że nas zostawia i idzie na zakupy.Usiadła na kanapie pomiędzy Kolem , Klausem i zaczeli rozmawiać.Po trzech godzinach młodszy pierwotny tagrze
powiedział ,że musi iść,bo ma do załatwienia kilka spraw.I tak Klaus i Caroline zostali sami.Postanowili zobaczyć jakiś film ,bo mimo ,że blondynka
uwielbiała słuchać o podrużach pierwotnego ,a on bardzo lubił o nich opowiadać i spędzać czas z wampirzycą potrzebowali odpoczynku.Włączył film,
a  ona po kilku minutach filmu oparla się głową o jego ramie.A on obioł ją w talli.I tak oglądali film.A potem następną część.Oglądali Harego Pottera,
kturego dziewczyna bardzo lubi.

n.N.M.
Niklaus spojrzał na Caroline i zaóważył ,że zasneła.Uśmiechnoł się i wyłączył telewizor.Wstał i wzioł wampirzyce na ręce.W wampirzym tępie zaniusł
ją do swojej sypialni i położył na łużku.Nie chciał zostawiać jej tam samej więc położył się koło niej i przykrył ich kocem.Ona wtuliła się w niego jeszcze
bardziej niż wcześniej.Klaus pogłaskał ją po jej ślicznych bląd włosach .Po chwili sam zasnął.
-No już myślałam ,że będę czekań wieczność.-Westchneła Victoria.-Witaj Klaus.
-Co ty tu robisz Victoria ?
-A co ty myślisz?Miałam pojawić się puźniej,albo wogule.Ale gdy zaczełam o tym myśleć to zrobiło mi się smutno ,że nikt mnie nie odwiedza.Jestem
samotna !Więc może z łaski swojej byście mnie odwiedzili.Co?Zrobie ciasto.Siedze sobie tak w piwnicy na moim łużku w koloże pudrowego różu i
rozmawiam sama ze sobą.To co odwiedzicie mnie?Chociaż ty i Caroline.Proooosze!

niedziela, 18 października 2015

Rozdział 18 (31.07.2015r.)


                                                                   
NARRATOR

n.N.M.
Niklaus od czasu kiedy zaczoł swoją znajomość z Caroline od nowa jest ogromnie szczęśliwy ,a jego rodzeństwo tagrze.Nikt nie lubiał gdy pierwotny
chodził w złym chumorze.Często właśnie wtedy sztyletował rodzeństwo.Pierwotny wręcz wbiegł do swojego pokoju i rzucił się na łużko.Może i po tylu
godzinnych rozmowach jest zmęczony ,ale szczęśliwy jak nigdy.Gdyby ktoś przyglądał się jemu i młodej wampirzycy z bliska,aż poczułby emanującą
od niego miłość do niej.Mężczyzna wstał i poszedł się odświerzyć by zaraz po tym położyć się spać było już sporo po północy.Hybryda położyła się na
łużku i przytuliła do poduszki myśląc o ślicznej bląd wampirzycy.Caroline.

n.C.
-Caroline cieszę się ,że jesteście tak blisko z Klausem.On chce się do ciebie zblirzyć i z tobą być.On cię kocha i chce ,abyś ty odwzajemniała jego uczucia.
Jesteś jedną z nielicznych dziewczyn ,kture pokochał.On ci kiedyś o tym opowie nie chce mu psuć okazji.Oby się wam udało.Kiedyś się zpotkamy.Proszę
nie mów Klausowi o mnie.Jestem Victoria.Mam nadzieje ,że kiedyś sobie o mnie przypomną.Smutno troszkę.Możesz na mnie liczyć tak samo jak na
Yasmin.Dozobaczenia.A i z Klausem nic mnie nie łączy.Tak tylko wspominam.-Powiedziała Victoria i znikneła.A Caroline zapadła w sen.Tym razem
śniła o Klausie.Siedziała przytulona do niego oglądając film.Czuła się cudownie w jego objęciach.Jak jego silne ramiona oplatały jej delikatne ciało.On
nachylił się nad jej głową i pocałował ją w czoło co według niej było bardzo słodkie i ftuliła się w niego.I przymkneła oczy ciesząc sie tą chwilą.Obudziła
się o 13.30.Wstała z łużka i podeszła do szafy .Weszła do niej Lecz po czwili z niej wyszła Wyjeła czarne jeansy i czerwoną bluzkę na długi rękaw
lekko dłuższą z tyłu i czarną skurzaną kutrkę.Z ubraniami weszła do łazięki by po kilkudzieśęciu minutach wyjść z niej już prawie gotowa.Zchowała
pidżamę pod poduszkę i pościeliła łużko.Ruszyła jeszcze raz do łazięki wyprystowała swoje włosy i pomalowała się.Zeszła na dół zjeść śniadanie czyli
kanapki z serem i szklanka krwi.Po zjedzeniu śniadania zmyła naczynia i poszła do łazięki i umyłam zęby i poprawiła makijarz czyli przejechała
po ustach czerwoną śminką.

sobota, 17 października 2015

Rozdział 17 (30.07.2015r.)

                                             
NARRATOR

n.C.

Blondynka wspaniale bawiła się z pierwotnym lecz po tylu godzinach na imprezie i jeszcze puźniej u niej w domu razem z hybrydom postanowiła,że
on pojedzie do siebie wyśpią się ,przebiorą i takie tam i o 18.00 Klaus przyjedzie do blondynki na dalszą część rozmowy.Rozmawiali o podrużach,
rużnych miastach ,krajach,o dzieciństwie i o znajomych.W szczegulności to on opowiadał.Zwiedził więcej i przeżył więcej niż ona.Wampirzyca
potrząsła głową by choć na chwile nie myśleć o mężczyźnie ,ale jej nie wychodziło.On można by powiedzień ,że podbił jej umysł,ale to nie tylko on
podbił tagrze po części jej serce.Dziewczyna wstała z łużka i poszła do łazięki się odświerzyć i przygotować do spotkania z pierwotnym.Umyła się ,
pomalowała i ubrała w różową sukiękę,ktura jest trochę dłuższa z tyłu a krotsza z przodu i w czrne skurzane botki.Włosy sobie wyprostowała.
Już ubrana i gotowa poszła do kuchni.Postanowiła zjeść wreszcie śniadanie w końcu była już 17.00.Zjadła pładki i wypiła szklankę krwi.Postanowiła
jeszcze zrobić spagetti jakby zgłodnieli w trakcie rozmowy.Punktualnie o 18.00 do dźwi zapukała hybryda.Blond wampirzyca po razu podbiegła do
nich i je otworzyła.
-Witaj Caroline.Miło cię widzieć.
-Cześć Klaus mi też miło cię widziedź.Wejdź.-Dziewczyna zaprowadziła mężczyznę do salonu uprzejmie pytająć czy nie chce się czegoś napić.On
poprosił jedynie o kawe i usiadł na wygodnej szarej kanapie pasującej do wnętrza domu.Po kilku chwilach wruciła przynosząc ze sobą  dwie filiżanki
kawy i ciasteczka.Jej towarzysz tym razem postanowił opowiedzieć jej o swoim dzieciństwie.O tym jaki był i co go interesowało.Caroline dowiedziała się
,że od sawsze uwielbiał sztukę i mugłby opowiadać o niej wiecznie.Gdy zaczeło istnieć coś takiego jak studia całe rodzeństwo Mikaelson czyli Klaus,
Rebecka,Kol i Elijah postanowili iść do szkoły.Tylko Kol nie ukończył swoich, a tak właściwie poddał się już na pierwszyn roku.Klaus studiował historie
sztyki,jego najstarszy brat prawo obywatelskie ,a Rebecka poszła na studia związane z modą , ale pierwotny już nie pamięta jak się nazywały.Niklaus
i Caroline mogliby rozmawiać wieczność z resztą nic ich nie zatrzymuje.Po opowieściach nieśmiertelnej hybrydy jak to było w dawnych czasach gdy
zaczeło istnieć coś takie jak studia Klaus zapytał się dziewczyny co chciała by robić przez tą wieczność ,ktura ją czeka.Przez resztę wieczoru rozmawiali
o dziewczynie.Umuwili się ,że Caroline o 16.30 przyjedzie do rezydencji w ,kturej mieszka teraz Klaus,Rebecka i Kol i tam obejrzą jakiś film i
porozmawiają.Blondynka porzegnała się z Mikaelsonem i poszła do siebi do pokoju szykować się spać.

Rozdział 16 (30.07.2015r.)

                   
NARRATOR

n.C.
Blond wampirzyca tańczyła z pierwotną hybrydą.Według niej był bardzo dobrym tańcerzem.Po zatańczeniu tego tańca poszli się napić burbonu.
Była już 4.30 ,a impreza się właśnie skończyła więc Caroline porzegnała się już dawno ze znajomymi bo oni nie doczekali końca imprezy.Została
tylko ona i Klaus.Wampirzyca siedziała na klapie (<<< czy czymś tam na przodzie samochodu <<< nie znam się) swojego samochodu po turecku
rozmawiając z pierwotnym.
-Która godzina?-Spytała Klausa zmęczona opierając głowę na ręku.
-5.30.-Odpowiedział obracając telefon w ręku.
-Ooo niedługo muszę się zmywać i podlać kwiatki w domu.-Powiedziała trochę ze smutkiem, ale szybko wpadła na pomysł.-Klaus powiedz spieszy
ci się do domu?-Spytała jak by miała jakiś plan.<<< bo miała =)
-Nie ,a co?-Spytał już wiedząc ,że coś knuje.
-Nie chcę jeszcze kończyć rozmawiać ,bo mogłabym czałe życie słuchać o podrużach ,ale muszę jechać do domu,więc chciałam spytać czy nie chciał
byś dokończyć tej rozmowy u mnie w domu?
-Dla mnie ok.Jedźemy?
-Ok.-Wampirzyca weszła do swojego samochodu  i poczekała ,aż pierwotny zrobi to samo by mogli jechać.Po chwili ruszyli.

n.N.M.

Pierwotny bardzo się cieszył ,że mógł zacząć znajomość z blondynką od nowa.Jechał za nią do jej domu by dalej muc rozmawiać.Miał przeczucie ,że
dzisiejszy dzień przegadają.Gdy dojechali pod dom zaparkowali samochody przed nim i wysiedli.
-Ładny dom.-Powiedział.Dom naprawdę zrobił na nim wrarzenie.
-Chodźmy do środka.-Powiedziała blondynka prowadząc go do dźwi ,kture właśnie otworzyła.-Chcesz może cherbaty,kawy,soku,burbona,albo krwi?-
Spytała uprzejmie.
-Nie dzienkuje.
-Choćmy do ogrótka dalej rozmawiać jest pienkny dzień.Co ty na to ?
-Znakomity pomysł.
-Ok.To weś butbon i szklanki a ja pujdę po kocyk.-Uśmiechneła się.Według pierwotnego uśmiechała się najpiękniej na świecie.Hybryda na prwadę
bardzo kochał blondynkę.Na początku myślał ,że to tylko przelotne zauroczenie,ale się pomylił.Cierpiał ,smucił się i cieszył razem z nią chodź tego
nie okazywał.Po chwili razem z blondynką siedzieli na chuśtanej ławecce lekko przykryci czerwonym kocem,rozmawiając i popijając burbon.

Rozdział 15 (29.07.2015r.)



NARRATOR

n.N.M.
Pierwotny wszedł do baru i zamówił burbon.Po kilku minutach obok niego usiadła jego siostra a po drugiej stronie jedo brat.
-Po co tu przyjechałeś?-Zapytała Rebecka.
-Codźmy na zewnątrz.-Powiedziałą hybryda.Reszta na to przystała.
-No to po co tu jesteś?-Spytał tym razem Kol.
-A jak myślisz?To oczywiste.Przyjechałem by ją odrzyskać.Dzięki temu ,że wymazałeś jej wspomnieńa Kol mogę zacząć tą znajomość od początku.
Macie z tym jakiś problem kochani?Ja nie widzę w tym nic złego.A wy?-Spojrzał na swoje rodzeństwo pytającym wzrokiem.
-Dobra-Kol westrchnoł.-Idź do niej, ale uważaj.-Powiedział i się do niego uśmiechnoł.Klaus bez słowa ruszył dobaru.To co zobaczył go zamurowało.

n.C.

Po wypiciu tequili wampirzyca poszła tańczyć.W pewnym momęcie przystawił się do niej jeden gość.Wilkołak.Zaóważyłą od razu.Przycisnoł ją do
ściany i prubował ugryźć ,ale gdy już miał to zrobić jego głowa opadła na zparkiet pare metrów dalej.Przed  nią stał nie ,kto inny jak Klaus.Ale ona o
tym nie wiedziała.
-Wszystko dobrze?-Spytała hybryda.
-Chyba.-Powiedziała lekko przestraszona dziewczyna, a łzy automatycznie wyleciały z jej oczów.
-Odprowadzić cię do Kola?-Spytał a ona ze zdziwioną miną zaprzeczyła.-Może chodź usiądź.-Zaprowadził ją do jakiegoś wolnego stolika i usiadł obok
niej.-Nic ci się nie stało?
-Nie.-Odpowiedziała krutko.-Z kąd znasz Kola?-Spytała.
-To mój brat.Jestem Klaus.-Uśmiechnoł się ,a ją zmurowało.
-Coooooooo?!
-Jestem bratem Kola i Rebeki .
-No tak ,a le jeszcze do mnie nie dotarło.-Uśmiechneła się.-Nigdy cię tu nie widziałam.Kiedy przyjechałeś?
-Kilka godzin temu , ale byłem tu przedtem.
-Długo tu zostajesz?
-Nie wiem jeszcze.Może na miesiąc ,2,3.
-Mieszkasz razem z bratem i siostrą?
-Pewnie od dzisiaj tak.Przedtem nie miałem jak się z nimi skątaktować.

środa, 14 października 2015

Rozdział 14 (28.07.2015r.)

NARRATOR

n.C.
Blondynka wyszła z pod prysznica i owineła się dużym,białym,puszystym ręcznikiem.Podeszła do lustra i zaczeła czesać swoje mokre włosy ,które
następnie zawineła mniejszym ręcznikiem robiąc coś w rodzaju tuby .Poszła do swojej sypialni i podeszła do szafy.Wyjeła z niej niebieską sukięke
i niebieskie buty z kokardką z tyłu.Ubrała się i poszła wysuszyć włosy zgarniając po drodze kosmetyczkę.Po 20  minutach była gotowa do wyjścia.
Wsiadła do samochodu i ruszyłą w strone baru.Dojeżdżając do baru zaparkowałam samochud.Wyszłam z samochodu i ruszyłam w strone budynku.
Stając w dźwiach zaóważyłam moich znajomych.Podeszłam do ich stolika i usiadłam na wolnym miejscu mówiąc:
-Strzałeczka znajomki ! Co tam ? Kto podlewał mi kwiatki ? Dalia ,kiedy wruciłaś ?-Przywitała się,przytulając dopieroco zaóważoną kolerzankę.
-Gdzie ty byłąś tak długo ? -Spytał John.
-Tu i tam.Co robiliscie jak mnie nie było?-Wszyscy zaczeli opowiadać co się działo.A Dalia opowiadała jak była w Meksyku i kogo spotkała.Po godzinie
wszyszcy zaczeli tańczyć.Najpierw wampirzyca tańczyła z Kolem potem z Dalią puźniej ona poszła do Johna więc tańczyła z Elianą, a Kol ze swoją
 siostrą.Gdy Caroline zatańczyła ze swojimi wszystkimi znajomymi poszł się napić teqili.

n.N.M.
Gdy Klaus dotarł do Vegas zameldował się w hotelu gdzie się wykąpał i przebrał.Gdy w głowie usłyszał "Idź do baru "ALWEYS PARTY ".Tam ją
znajdziesz.Zatańcz z nią.Będzie dobrze.Powodzenia."od razu wiedział ,że to Yasmin.Zanim jednak wybrał się na impreze postanowił się przebrać.
Ubrał czarne ciasne rurki i krwistoczerwoną koszule do tego ubrał czarno-czerwone Air Max'y.Przeczesał  swoje włosy i spźikał się perfumami.

Rozdział 13 (28.07.2015r.)

NARRATOR

n.N.M. ( taaaaak =) wreście Klaus <3 ,ale musi pisać N.M ,bo jak bym napisała K.M to moglibyście pomyśleć ,że chodzi o Kola, a tak mamy Nika <3 )

Pierwotna hybryda przemierzała ulice Nowego Orleanu.Poddał się.Przestał jej szukać.Dał jej spokuj ,bo chciał żeby była szczęśliwa.Pomyślał , że skoro
poprosiła Kola o wykasowanie wspomnień chciała o czymś zapomnieć.O czymś złym.Teraz o tym nie pamięta i to przyniosło jej ulgę ,a on nie chciał tego
niszczyć.Nie wiedział jakim cudem, ale ją pokochał.Od dawna nikogo nie kochał.A o jego ostatniej miłości wolał nie wspominać.Gdy mężczyzna
dojechał do domu szybko się rozpakował i poszedł spać.Klausowi nie śnił się nikt inny jak blond wampirzyca ,kturą kochał.Lecz ten sen nie trwał długo.
Nagle znalazł się na łące przy lesię.Siedział na zielonej trawie i przyglądał się młodej dziewczynce siedzącej przed nim.
-Nie możesz przestać jej szukać.Tym razem ją znajdziesz.Już nie ucieka.Ona nie chce tamtych wspomnień.Możecie zacząć od nowa.Ona prawie się nie
zmieniła.Jest jak dawniej.Wtedy kiedy ją poznałeś.Pomogę ci.Pomogę bo dzięki tobie jestem tu gdzie jestem i za to ci dziękuje.Szukaj tam gdzie zaczołeś.
Pamiętaj o rodzinie.Do zobaczenia Klaus.I powodzenia.-Powiedziała dziewczynka i znikneła.Nagle się obudził i przypomniał sobie ,że to była
Yasmina.Nie wiedział czemu chciała mu pomuc.Postanowił dać sobie ostatnią szansę.Jeśli pojedzie do Las Vegas i nie będzie tam Caroline to sobie
odpuści.Na razie.Spakował się i wpakował walizki do bagarznika.Następnie wsiadł za kierownice i z woreczkiem z krwią przy ustach ruszył do przodu.

n.C.

Była już 12.30.Kol miał przyjechać za chwile.Nie chciał siedzieć w domu tylko z siostrą.Caroline podbiegła w wampirzym tępie do dźwi.Szybko je
otworzyła.
-Wejć.-Powiedziała wpuszczając do środka pierwotnego.Usiedli na kanapie i zaczeli rozmawiać.Postanowili obejrzeć jakiś film , a potem pujść do baru i
Rebecką i przyjaciułmi wampirzycy.Film był wciągający i śmieszmy.Gdy się skończył była już 16.40.Umólili się na 18 do baru pożegnali się i wampir
wyszedł.

wtorek, 13 października 2015

Rozdział 12 (27.07.2015r.)

NARRATOR      
                                                                          
n.C
Przez 5 godzin blondynka i dwujka pierwotnych lecieli samolotem a następnie jechali  do Vegas.Droga zajeła im kilka godzin ,ale w końcu dojechali
do willi pierwotnego.Był już wieczu dla tego Kol postanowił ,że wampirzyca dziś będzie spała u nich.Dziewczyna z chęcią przystała na to.Caroline
zjadła z nimi kolacje , a puźniej pierwortny zaprowadził ją do pokuj.
-Dobranoc Car.-Powiedział wychodząc.
-Dobranoc.-Odpowiedziała i biorąc pidżame poszła do łazięki.Tam przygotowała się do spanie , a gdy wyszła poszłą spać.Znów była w leśe ,ale tym
razem w innym miejscu.Obok płyneło małe źrudełko ,które puźniej spadało z górki i płyneło dalej otoczone kamyczkami.Usiadłą na jednym z dużych
kamieni i czekała na Yasmin , ale ona się nie pojawiała.Wampirzyca postanowiła ,że jak ma czekać to przejdzie się wzdłuż źrudełka.Chodząc w ta i z
powrotem czekała na młodą czarownice lecz ona się nie zjawiała.Caroline pomyślała ,że może to nie dziewczynka ją tu przysłała.Zaczeła przechadzać
się po lesie.Nagle natrafiła na ulice.Kilka metrów od niej stał znak z napisem ,ale nie mogła go przeczytać.Podbiegła tam w wampirzym tępie.
-Do jasnej ciasnej czemu ja jestem w Dallas?-I nagle wszystko znikneło ,a ja obudziłam się w łużku.Była  4 a ja chciałam być już w domu.Wstałam
pościeliłąm łużko,przebrałam się i wziełam walizki.Po kilku chwilach byłam już w samochodzie.Nie jechałam szybko ,bo nigdzie mi się nie spieszyło.
Szybko znalazłam się w domu.Wszystko było tak jak zostawiłam.Droga do domu zajeła mi 20 minut.Weszłam do swojej sypialni i się rozpakowałam.
Postanowiłam napisać do Kola.

                                             Do :Kol
                                             Kol obudziłąm się o 4 i postanowiłam wrucić do domu.
                                             Jak wstaniesz to odpisz to wpadne , albo ty wpadnij.
                                             Jak wolisz.
                                              Pa =)

Rozdział 11 (27.07.2015r.)

NARRATOR

n.C

Wampirzyca wraz z dwujka pierwotnych siedzi w Frezno od tygodnia.Nie nudzą się za bardzo ,bo prawie codziennie dziewczyny chodzą na zakupy ,a
2 godziny po tym jak wrucą idą na impreze do klubu lub zostają na domówce ,którą zrobił wampir.Lecz tym razen postanowili obejrzeć film po ,którym
blondynka postnaowiła iść spać.Wstała z miękiej kanapy w salonie i ruszyła do pokoju.Już w pokoju podeszła do toreb z nowymi ubraniami wyjeła z
nich różowe spodenki dresowe i bluzkę na krótki rękaw z kwiatuszkiem z różowymi pładkami.Wraz z jej nową pidżamą poszła do łazięki .Po 20 min.
leżała w łużeczku pod koudrą słodko śpiąć.Jak zawsze gdy śniła tym razem Caroline też była w leśe.
-On jest już blisko.Jutro wieczorem już tu będzie ,ale postaram się go spowolnić.Przekaże to reżcie jak pujdą spać.Jak jutro wstaniesz przygotuj się do
 podróży.Już nie będziecie uciekać wruczcie do Las Vegas.Dobranoc Caroline.

n.K.M.

Już następnego dnia gdy Kol wstał poszł wziąć prusznic i się przebrać w nowy struj intognito czyli w białą koszule i piaskowe rurki.Włosy
wyżelował i zaczesał do tyłu.Puźniej się spakował  i zeszedł na duł gdzie spotkał dziewczyny.Rebecka była ubrana w zieloną sukięke w      
krate a włosy miała splątane w 2 warkoczyki po bokach głowy.Wyglądała uroczo.A Caroline ubrała żółtą koszule w krate na krótki rękaw,krótkie
 jeansowe spodenki i krótkie kozaczki.Włosy tagże zaplotła w warkoch ,ale tylko po jednej stronie.Bez śniadania ruszyl do samochodu  i pojechali
w drodze jedząc śniadanie.Droga do lotniska nie była długa.Trwała może z 20 minut.Po wyjściu z samochodu wzieli walizki i ruszyli do samolotu.
Gdy samolot wystartował Kol podszedł do barku po burbon.Po chwili pustą szklankę odłozył i usiadł na miejscu przytulając Caro.

niedziela, 11 października 2015

Rozdział 10 (27.07.2015r.)


NARRATOR

n.C

Blondynka gdy wruciła do pokoju od razu wpakowała się pod kołdre i przytuliła do torsu pierwotnego.
-Dobranoc Kol.
-Dobranoc Caroline.
Po kilku minutach lub sekundach oboje zapadli w sen.Kol śnił o dawnych czasach w Las Vegas zanim poznał Caro i jej znajomych i zanim to wszystko
się zdarzyło.Śmił o czasach w ,których nie bał się Klausa i co ten może mu zrobić za uciekanie przed nim z siostrą i jego ukochaną.A zaś dziewczynie
śniła się kobieta inna od Yasnin.Ta kobieta miała średniej długości włosy koloru czerni lub bardzo ciemnego brązu.Miała na sobie kwiecistą sukienkę
do kolan.Tym razem znajdowały się na polanie.
-Witaj Caroline.Pewnie mnie nie pamiętasz i zapewne nie chcesz.Przyszłam do ciebie powiedzieć ci ,że on nie przywruci ci wspomnień jeśli tak bardzo
tego nie chcesz.On jeszcze tego nie wie.Ale zrozumie nie dlugo ,że cię nie zmusi do niczego i ,że ma szansę zacząć od nowa waszą znajomość.Nie musisz
się mnie obawiać ,ponieważ ja ci nic nie zrobie.Chcę , a tak właściwie my chcemy ,żebyś była szczęśliwa .Ty nam dałaś szansę być razem ,kturej nie
zmarnowaliśmy.Mam nadzieję ,że jak kiedyś się spotkamy i ty też będziesz szczęśliwa,ale niestety nie da się przewidzeć przyszłości.A przynajmniej
nam.Do zobaczenia Caroline i powodzenia.-Uśmiechneła się i znikła , a razem z nią łąka.Tym razem byłam w leśę z młodą czarownicą Yasmin.
-Ona ma rację Caro , a ja się pomyliłam.On chce twojego szczęścia,a gdy cię zobaczy szczęśliwom nie pamiętając starych dziejów się ucieszy.To dziwne,
bo on cię pokochał szczerą miłością w ,której nie ma miejsca na egoizm i zaborczość .W ,której najważniejsze dla niego jest twoje szczęście.To urocze.
Że on wielka i potężna hybryda ,kturej prawie ,że nie da się zabić pokachał ciebie.Przez  1000 lat czekał ,aby znaleść.Żnaleść osobę ,kturą pokocha.
Ty też jakoś w głębi czujesz ,że ci na nim zależy i , że go kochasz.Piękne.Jeszcze nie wie gdzie jesteś ale to trochę mu zajmnie ale cie znajdzie.Kartkę
zostawił nie naruszoną a twój kolego John już do ciebię wpadł podlać ci kwiatki.Już nie długo będziecie mogli wracać.Ale może zostańcie tu kilka dni.
Jak będzie blisko dam wam znać.Do zobaczenia.

Rozdział 9 (23.07.2015r.)

                                                                   
NARRATOR

n.C.

Bląd wampirzyca siedziała w samochodzie wraz z dwujką pierwotnych Kolem i Rebecką.Dojerzdrzali już do Clivllend z kąd mieli polecieć do Frezno.
Pierwotni byli tam już kiedyś , jak chyba we wszystkich stanach uciekajac przed Mikaelem.Jechali już dzieśęć godzin i dojechali na lotnisko.
Wypakowali wszystko z bagarznika i powędrowali do samolotu Kola,który kiedyś kupił.Po chwili samolot wystartował  a Caroline i Kol pili burbon.
-Długo będziemy lecieć?-Spytała dziewczyna.
-Jakieś 5 godzin.
-Ja zaraz tu padne.
-Chodź.-Poprowadził ją na kanape i usiadł .Położył poduszkę na kolanach.-Połuż się.-Powiedział, a ona tak zrobiła kładąc głowę na poduszcę
przykrywając się brązowym kocem.-Obudzę cię jak bedziemy lądować.-Powiedział gdy dziewczyna zapadała w sen.

n.K.M.

Pierwotny słuchał muzyki patrząc na śpiącą z głową na jego kolanach blondynkę.Przez ten cały czas traktował ją jak siostrę,ale czasami chciał czegoś
więcej.Powstrzymwyał się od tego ,bo uóważł ,że woli ją jako siostrę i prrzyjaciułkę  ,a z resztą jego brat nie pozwoliłby się do niej zbliżyć , aż tak.
Pogłaskał ją po jej ślniących bląd włosach i zaczoł grać na telefonie.Po kilku godzinach pilot oznajmił ,że zaraz lądujeny.Chciał obudzić dziewczyne ,
ale pomyślał,że lepiej dać jej pospać.Gdy wylądowali Kol zaniusł dziewczyne do samochodu i położył ją na tylnym siedzeniu.Następnie przyniusł
walizki.Po kilkunastu minutach  dojechali do domu a pierwotny zaniusł dziewczyne do jej nowego pokoju.Mężczyzna poszedł się rozpakować i
wykąpać.Zjadł coś i poszedł oglądać telewizje.Kol był zmęczony po podróży więc poszedł wcześnie spać sprawdzając co z Caro. Wszedł po cichu do
jej pokoju.
-Czemu nie obudziłeś mnie jak lądowaliśmy?-Spytała oskarżycielskim i śpiącym głosem.
-Pomyślałem ,że pewnie chce ci się spać więc postanowiłem cię nie budzić.Przebierz się i ić dalej spać.
-Zostaniesz tu ze mną?-Spytała biorąc ubrania i  ruszając do łazięki.
-Pewnie.

piątek, 9 października 2015

Rozdział 8 (23.07.2015r.)


NARRATOR
n.C.
Nic nie powiedziała.Poszli się wykompać i przebrać.Spakowała się i zanieśli waliski do samochodu ,który miała w zapasie wrazie czego.
Był dość duży i szybki.Wzieli 3 lodówki z krwią do tyłu.To był samochyd dla 8 osób z sporym bagarznikiem.Nagle obok pojawiła się siostra Kola.
Ze swoimi żeczami, zaraz obok pojawiły się ,żeczy pierwotnego.Poszli jeszcze na górę zrobić się w tryb intognito.Kol ubrał garnitur ,który
niewiadomo jaki tu trafił zresztą jak inne żeczyJa wyprostowała włosy,z robiłam kitkę ubrałam szary dres ,białe adidaski i okulary przeciwsłoneczne.
Rebece zakręciławłosy i słodko pomalowała na różowo,założyła różową sukienkę i różowe buty,na głowe założyła różową opaskę z kokardką.
jeszcze soczewki.Kol niebieskie,jego siostra zielone a ja brązowe."Zostało napisanie tylko kartki"-Szepneła Yasmin.Wziełam kartkę i niebieski długopis.
Usiadła i zaczełam pisać.

"Nudziło mi się.I wpadłam na pomysł ,aby pojechać do pobliskiego miasteczka.
Ewidętnie ,karzdy potrzebuje odpoczynku od dużego miasta.
Chciałam tylko powiedzieć,abyscie się nie martwili.Ciszy i spokoju
mi potrzeba.Emanowało z tąd energią i zabawą.
Wsiadłam do samochodui po prostu odjechałam.
Szukam odpoczynku.Przepraszam ,że tak nagle.
Od  pewnego czasu czuje niepokuj.Mam nadzieje ,
że jak wrucę bedzie lepiej.Nakupuje sobie nowych ciuchów.
I może pamiątek.Eksploduje zaraz.Naaaaaaaaaaaaaara !!!

PS: nie piszczie nie dzwońcie podlejcie mi kwiatki <333 "

-Już możemy.-Powiedziałam gdy spźikaną moimi perfumami kartkę położyłam na stół.Było już ciemno więc mogliśmy jechać.Weszliśmy do samochodu.
-Yasmin mówi ,że za chwile znajdziemy się na obrzeżach miasta i  mamy jechać prosto jak najdalej można do jakoś 10 ona już ,żuciła czar dzięki ,
któremu nikt mnie  ani  moich toważyszy nie namierzy.A tego ,który mi zagraża pozbyłą się na jakieś 4 godziny.
-Dobrze .-nagle ich samochud przeniusł się na obrzeża Las Vegas.-To jedziemy.

piątek, 2 października 2015

Rozdział 7 (22.07.2015r.)


NARRATOR

n.K.M. (zanim u Bex pojawił się Nik <3)
Kol wraz ze swoją bląd towarzyszką imprezowali do 5 rano .Młoda wampirzyca postanowiła pojechać już z Kolem do siebie ,bo ona  mieszkała bliżej.
Mniej pijana od kolegi dziewczyna wepchneła go do tyłu dając mu woreczek z krwią,ktorych ma kilka w samochodzie wrazie czego.Blądynka usiadła za
 kierownicą i po ok.  20 minutach dojechała do swojej willi.
-Kollll! Rusz się!Dojechaliśmy! Słyszysz ! Udało się! We didet!-Krzychała na pierwotnego wampirzyca ciągnąc go za ręke do domu śpiewając jak Dora.-
Udało się!Udało !Udało się ! Yes we didet! Udało się !-Krzyczała wchodząc poschodach i prowdząc go do jej pokoju.-Siadaj!-Krzykneła i podbiegła do
swojej szafy wyjmując z niej różowe spodenki , białą bokserkę i różowe skarpetki.Poszłą do łazięki się przebrać i ogarnąć.Gdy wyszła po 5 minutach.
Poszła gdzieś i wruciła wodą  i torebkami krwi.Położyła się na łużku obok Kola i prubowała zasnąć lecz nie za bardzo jej to szło.Ból rozsadzał jej głowe.
Pierwotny przysunoł się do wampirzycy i ją przytulił.Ból odrobine się zmiejszył.Przynajmniej na tyle by oboje mogli zapaćś w upragniony sen.

n.C.

Zamknełam oczy,a gdy je otworzyłam znalazłam się na leśnej polanie.Przedemną stała rudowłosa dziewczynka.Miała około 13 lat.
-Musisz uciekać.-Szepneła podchodząc bliżej.-On jest już blisko.On już tu jest.Musisz zniknąć jak najszybciej.Zabiesz dwujkę pierwotnych ,którzy
do ciebie przyjechali.Napisz karteczkę,że jedziesz do pobliskiego miastaczka odpocząć od wielkiego miasta.Jestem czarownicą i od teraz będę ci
pomagać przed nim uciec.On nie jest zły.Po prostu przez niego powrucą ci wspomnienia ,a nie chcesz tego.Nie zawsze będę pomagać przez sen.
Czasami będziesz słyszała mnie w głowie.Pierwotni umią czytać w myślach,ale dzięki mnie nie będą mogli chyba ,że zechcesz.Jestem Yasmin,
 córka pierwszej wiedźny.Umarłam dzięki pierwotnemu przez ,którego wruciły by ci uczucia.Nie mam mu tego za złe.Chciałam ,żeby mnie zabił.
Jestem aniołem czarownicą.Ale mogę z tąd czarować.-Uśmiechneła się.-Zaraz się obudzisz i będziesz wyspana.Kol też.Nie będzieci mieli kaca.
Powiem Pierwotnej aby się dyskretnie spakowała i ją tu przeniosę.Powiem ci co masz napisać.Zaraz się obudzisz a twój kolega będzie wiedział już o
 co chodzi.Spakujcię się.Do usłyszenia.Powodzenia.-Przytuliła mnie ,a ja się obudziłam razem z Kolem.