niedziela, 11 października 2015

Rozdział 10 (27.07.2015r.)


NARRATOR

n.C

Blondynka gdy wruciła do pokoju od razu wpakowała się pod kołdre i przytuliła do torsu pierwotnego.
-Dobranoc Kol.
-Dobranoc Caroline.
Po kilku minutach lub sekundach oboje zapadli w sen.Kol śnił o dawnych czasach w Las Vegas zanim poznał Caro i jej znajomych i zanim to wszystko
się zdarzyło.Śmił o czasach w ,których nie bał się Klausa i co ten może mu zrobić za uciekanie przed nim z siostrą i jego ukochaną.A zaś dziewczynie
śniła się kobieta inna od Yasnin.Ta kobieta miała średniej długości włosy koloru czerni lub bardzo ciemnego brązu.Miała na sobie kwiecistą sukienkę
do kolan.Tym razem znajdowały się na polanie.
-Witaj Caroline.Pewnie mnie nie pamiętasz i zapewne nie chcesz.Przyszłam do ciebie powiedzieć ci ,że on nie przywruci ci wspomnień jeśli tak bardzo
tego nie chcesz.On jeszcze tego nie wie.Ale zrozumie nie dlugo ,że cię nie zmusi do niczego i ,że ma szansę zacząć od nowa waszą znajomość.Nie musisz
się mnie obawiać ,ponieważ ja ci nic nie zrobie.Chcę , a tak właściwie my chcemy ,żebyś była szczęśliwa .Ty nam dałaś szansę być razem ,kturej nie
zmarnowaliśmy.Mam nadzieję ,że jak kiedyś się spotkamy i ty też będziesz szczęśliwa,ale niestety nie da się przewidzeć przyszłości.A przynajmniej
nam.Do zobaczenia Caroline i powodzenia.-Uśmiechneła się i znikła , a razem z nią łąka.Tym razem byłam w leśę z młodą czarownicą Yasmin.
-Ona ma rację Caro , a ja się pomyliłam.On chce twojego szczęścia,a gdy cię zobaczy szczęśliwom nie pamiętając starych dziejów się ucieszy.To dziwne,
bo on cię pokochał szczerą miłością w ,której nie ma miejsca na egoizm i zaborczość .W ,której najważniejsze dla niego jest twoje szczęście.To urocze.
Że on wielka i potężna hybryda ,kturej prawie ,że nie da się zabić pokachał ciebie.Przez  1000 lat czekał ,aby znaleść.Żnaleść osobę ,kturą pokocha.
Ty też jakoś w głębi czujesz ,że ci na nim zależy i , że go kochasz.Piękne.Jeszcze nie wie gdzie jesteś ale to trochę mu zajmnie ale cie znajdzie.Kartkę
zostawił nie naruszoną a twój kolego John już do ciebię wpadł podlać ci kwiatki.Już nie długo będziecie mogli wracać.Ale może zostańcie tu kilka dni.
Jak będzie blisko dam wam znać.Do zobaczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz